WYLOGUJ
MENU
MENU
Przejdź do treści

KATECHEZA

OGŁOSZENIA

KATECHEZA 451;  18 PAŹDZIERNIKA 2020 r. - Czy samo sumienie wystarczy do właściwego zachowania moralnego człowieka?

Współczesny człowiek może postawić następujące pytanie: po co mi Dekalog skoro mam własne sumienie? Wystarczy, że będę słuchał sumienia a Dekalog nie jest mi potrzebny. Czy takie rozumowanie ma sens? Na pewno sumienie jest wielkim darem od Boga. To wewnętrzny głos, który mówi człowiekowi, co jest dobre a co złe. Nie możemy jednak zapomnieć, że sumienie nie jest czymś gotowym w człowieku. Wymaga ono nieustannego kształtowania, pracy nad sobą i rozwijania. Niesyty często zdarza się, że ludzie mają niewłaściwie ukształtowane sumienie. Dziś coraz częściej mówi się o tym, że współczesny człowiek posiada tak zwane sumienie szerokie, które charakteryzuje się zanikiem poczucia grzechu. Osoba o takim sumieniu nie jest zdolna do zauważenia osobistych przewinień ani krzywdy, którą wyrządza innym. Dlatego spotykamy ludzi, dla których np. przyjmowanie łapówki nie jest grzechem tylko sposobem na życie. Ich sumienie nie wyrzuca im, że to kradzież. Stąd płynie prosty wniosek: ludzie o tak zdeformowanym sumieniu nie są zdolni do jakiejkolwiek właściwej oceny swojego postępowania. A mówiąc jeszcze ogólniej: samo sumienie nie wystarczy, żeby właściwe odczytać swoją moralność.

Katechizm Kościoła Katolickiego mówi, że sumienie jest subiektywną norma moralną. To znaczy, że jest zdolne do właściwego odczytania ludzkich uczynków wtedy i tylko wtedy, gdy jest właściwie uformowane. Mamy świadomość, że nawet przy osobistym wysiłku i regularnej pracy nad sobą może się zdarzyć, że nasze sumienie pobłądzi. Może po prostu coś nam się subiektywnie wydawać jako dobre, a w rzeczywistości może być dobrze zakamuflowanym złem. Stąd bez wątpienia sumienie potrzebuje Dekalogu. Katechizm mówi, że zasady moralne zawarte w Mojżeszowym Dekalogu są obiektywną normą moralną. Nie zależą od ludzkiego sposobu rozumowania i pojmowania rzeczywistości. Możemy zatem powiedzieć, że Dziesięć Przykazań to Boży sposób patrzenia na rzeczywistość i na ludzkie zachowania.  

Nasze rozumienie wszelkiej moralności jest zakotwiczone w wierze w Boga. Ta wiara jest podstawą przyjęcia zakazów i nakazów za obowiązujące, niezmienne i stanowiące uniwersalny i ulokowany ponad wszystkim punkt odniesienia. Innymi słowy, dlatego nasza moralność jest taka, jaką określono w Dekalogu (a przynajmniej zbliża się do wzorca), ponieważ wierzymy, że to Bóg chciał nam w ten sposób przekazać, co jest według Niego moralne, dobre i dozwolone, a co zakazane, niemoralne i złe. Dekalog zatem nie jest jakąś ludzką umową. Nie jest wytworem geniuszu człowieka, który określił co jest dobre a co złe. Gdyby ludzie, zgodnie ze swoim sumieniem próbowali ustalić co jest dobre a co złe, wówczas wszystko byłoby zmienne i dostosowane do miejscowych warunków. Tymczasem Boży porządek jest uniwersalny i ponadczasowy.

 








 


 



Wróć do spisu treści